czwartek, 16 stycznia 2014

Miłość zabija w człowieku radość z życia...

Obudziła się rano, tak zupełnie bez sił, bez oddechu. Zatrzymała oddech, by móc dowiedzieć się jak to jest, gdy przestaje się oddychać. Zegar tykał mocno, dobitnie wystukując miarowy krok czasu. Otaczający ją mrok był chłodny i wilgotny. Trwała w bezruchu przypominając sobie sen w którym długo patrzyli sobie w oczy, a później się obudziła, już wiedząc jak to jest zapomnieć oddychać i tak na chwilę stać się własnym marzeniem...Usiadła na łóżku i dotknęła stopami zimnej podłogi, aby zdać sobie sprawę z tego, że żyje. Zdała sobie sprawę, że wszystkie motyle z brzucha odleciały, że to uczucie już nie wróci. Zamknęła oczy i wymamrotała, że nie umie żyć bez niego, ale postara się przeżyć następną godzinę.
Wstała, umyła twarz, zęby, zjadła śniadanie, a kończąc poranną kawę zorientowała się, że godzina już minęła. Była to najcięższa godzina, ale będzie tysiące gorszych. Pierwszy krok już za nią pozostały tylko miliony samotnych kroków przed nią. Powiedziała sobie, że przeżyje kolejną godzinę bez niego. Pozbierała swoje rzeczy i przygotowała, aby wyruszyć w życie...
A wieczorem usiadła na łóżku i powiedziała sobie, że udało jej się przeżyć ten jeden dzień bez niego. I tak sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku.
Czy z każdą godziną będzie lepiej?
Tego nie wie... Z każdą godziną na pewno będzie dalej...
Nie powinna liczyć na to, że wszystko się zmieni, że odejdzie smutek... Nie odejdzie... Ale czy ona może zrobić coś innego?
Większość z nas nie może...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz