- Najbardziej przystojny dupek jakiego widziałam...
- Ale dupek.
- Przestań!
- Zobacz jak cię traktuje. Ja nigdy nie potraktowałbym tak swojej dziewczyny...
- Ja mu dałam powód.
- Bzdura!
- To moja wina. Nie jestem dla niego dziewczyną na jaką zasługuje.
- Aniele, jesteś najwspanialszą osobą jaką znam, to on nie zasługuje na ciebie.
- Ehh..Nic nie rozumiesz. Widzę go zawsze i wszędzie, nawet gdy nie chcę o nim myśleć i tak moja podświadomość mi go podsuwa obsuwając grunt pod moimi nogami. Siadam wtedy w najciemniejszym kącie pokoju, zwijam się w kłębek, obejmując dłońmi kolana i zanosząc się płaczem, czuję jak moje serce z każdym wspomnieniem o nim rozpada się coraz bardziej, a ja sama nie dam rady go pozbierać. Czuję się jakbym była w wielkim, specjalnie dla mnie wykopanym, w chuj głębokim tunelu. Naprawdę głębokim... Z każdym wspomnieniem, z każdą myślą o nim i marzeniem, by jeszcze raz wszystko wróciło, marzeniem, które nigdy nie zostanie spełnione niewidzialna płyta, która utrzymywała mnie w górze, spada o stopień niżej sprawiając, że jestem już tak cholernie nisko, głęboko, w tak cholernej czarnej dupie... Nie mam drabiny. Nawet nie wiem, czy miałabym siłę, by chwycić szczeble owej drabiny i po niej wejść... Widzisz, pomimo wielu starań i tak nie dam rady się wydostać. Oddałam mu siebie, swoje serce... Odchodząc, pozbawił mnie wszystkiego. Jestem wrakiem człowieka. Upadłam tak nisko, że nie spodziewałam się, że będę w stanie zrobić niektóre rzeczy, sięgnąć po nie kruchą, drżącą i skaleczoną dłonią...
- Aniele. Proszę... Masz mnie i zawsze możesz na mnie liczyć. Wstań na nogi, wyciągnij rękę, a ja złapię cię za nią i delikatnie pociągnę, byś nie spadła niżej... Obiecuję.
- Haha... Otrzesz moje łzy? Ja pragnę się przytulić, naprawdę już do kogokolwiek. Chcę tylko poczuć się bezpieczna, nie bać się, że po każdym kolejnym kroku zacznę bardziej tracić oddech. Chcę poczuć się potrzebna, choćby na krótką chwilę. On nie chce mi już tego dać, a ja czuję się jak dziecko, któremu zabrano ukochanego pluszaka. Tak wiele ludzi straciłam w swoim życiu, z każdą stratą jestem słabsza, chociaż powtarzali, że to zrobi ze mnie silną dziewczynę. Nieprawda. Rozpadam się, zdając sobie sprawę, że prawdą jest fakt, że nikt nigdy nie zostanie ze mną do końca, nikt, kto mówi "na zawsze", nie ma tego na myśli i moja osoba nie zasługuje na obecność kogokolwiek, kogo kocham, na kim mi zależy, kogo potrzebuję..
- Maleństwo... Jesteś najcudowniejszą dziewczyną jaką znam i mimo wszystko najsilniejszą... Już od dawna chciałem ci to powiedzieć, ale się bałem. Byłaś szczęśliwa nie chciałem tego niszczyć. Widzisz...Bo ja... Ja cię kocham. Zawsze kochałem. Za wszystko i mimo wszystko. Dla mnie jesteś idealna, chcę być przy tobie niezależnie co się stanie... Zrobię dla ciebie wszystko...
- Przytul mnie mocno i nie puść, tak przez chwilę. Proszę...