Znów poczuła mocny ucisk w żołądku. Jej ciało przeszedł przerażający dreszcz, a po policzkach spływały lodowate łzy. Skuliła się w kłębek prosząc, by to już odeszło, by zostawiło ją w spokoju. Jej oczy przybrały dziwną i niepokojącą barwę. Rozluźniła mięśnie i na chwilę zamarła. Zamknęła oczy, myśląc, że umiera, jednak to byłoby za proste...
Ptaki siedzące na drzewach smutnie poćwierkiwały, tak jakby łączył się z nią w bólu. Znienacka otworzyła oczy, były czerwone, a w nich widać było ból, którym codziennie obdarzał ją otaczający świat. Jakaś niewidzialna siła poderwała ja do góry i na chwilę utrzymała nad ziemią. Dziewczyna wymachiwała nogami, szukając czegoś na czym mogłaby je podeprzeć. Czuła jak coś mocno trzyma ją za gardło. Po pewnej chwili opadła na mech, który pomimo otaczającego ją chłodu, wydawał się przytulny i delikatny. Usłyszała za sobą przerażający, ochrypły głos jednak nie zrozumiała słów. Resztkami sił próbowała złapać oddech. Zamknęła oczy i zasnęła pogrążając się w głębokim śnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz